book
about me
love me

sto lat temu.
środa, 26 marca 2008
cześć, heja, elo dzieci. zmieniłam szablon. tak bardzo widać? ojj.
nie było mnie dawno, ale i tak mnie kochacie jak szmacie kupioną 1o lat temu agacie.



oni są dziwni. piszą tak: 'ostatnio najlepiej z Tobą mi się spędza czas', aczkolwiek te puste słowa potem nic nie znaczą. albo tyle co acze, wiecie takie wybielacze.

słowa kocham Cię są takie puste, wypowiada się je częściej niż słowo: McDonalds. żałosne, czyż nie?

więcej grzechów nie pamiętam
komentarze [5]

kwas octowy.
wtorek, 26 lutego 2008


-jak reaguje kinga na kwast octowy?
-odskakuje i robi ojejuśku!




'cześć. pewnie Cię obudziłem. ale chciałem Cię usłyszeć jak będziesz na mnie darła mordę, że dzwonie o 5. niestety nie odebrałaś. ;* kc'
och jejku!
to ten cham od koszuli z którym spędziłam walentynki przy gorącej czekoladzie. w sumie nie lubię tamtego dnia serduszek, ślinianek i w ogóle. bo to jest amerykański wymysł. przestałam lubić McD. przestałam lubić bicie się z kolegą. nie lubię media marktu. ale szkoła jest nudna. wydaje mi się, że tylko moja jest nudna. gorsza niż flaki z olejem. gorsza nawet niż śledzie. gorsza niż pomidor!
ale miałam sen! jeju. kolejny dziwny. ale mój każdy jest dziwny, więc tak jakby normalny. więęęęc.
byłam na imieninach i nie wiem jak to się stało, ale chciało mi się pić. powiedziano mi, żebym poszła do kuchni i coś wzięła. więc wziełam sok rozpuszczalny i 5 litrową butlę wody. i zamiast pójść z tym do pokoju weszłam do łazienki. ze wstydu nie chciałam wyjść. rozglądając się po łazience, zauważyłam rzecz nadzwyczaj dziwne. stała tam stara wersalka koloru zielonego, acz przykryta kocem w kratę. położyłam się. wrzuciłam butelkę z sokiem za łóżko (jak to mam w zwyczaju!), a sama się położyłam. spojrzałam za wersalkę. była tam jakaś gazeta. wyjęłam ją. pukanie do drzwi. 'cholera' pomyślałam. wpechnęłam gazetę za łóżko i odpowiedziałam, że za chwilkę wychodzę. 'pospiesz się za chwilę pokaz'. zgasiłam światło i wyszłam. był to pokaz latających modeli z papieru. był na przykład ptak o długości co najmniej 2 metrów unoszący się nad ziemią. było tego bardzo dużo. stałam z tyłu. obok jakiegoś chłopaka. złapał mnie za rękę. nagle zrobiło się widno. obraz zmienił się diameteralnie. sceneria..., a raczej jej wykonanie było jak z gry komputerowej. było widać małe kwadraciki łączące sie w zimową krainę. naokoło były wysokie góry. całe białe. na środku było nie zmarznięte jezioro. ludzie stali na wysypce. cała gra polegała na tym, że ja z tym chłopakiem miałam sie wspiąć na jakąś pokrytą lodem górę leżącą pod kątem 90 stopni i coś stamtąd wydostać. udało nam się. zdobyliśmy to, ale trzeba było przebyć przez jezioro. najpierw chcieliśmy popłynąć krą i prawie byliśmy na brzegu gdy wpadłam do wody i cofnęło mnie z powrotem pod górę (jego też.). w między czasie odbywały się wyścigi 4 samochodzików. było ślisko, a zatem trudno. reszty nie pamiętam. jakiś tam pocałunek, miłe zakończenie. wygraliśmy.


więcej grzechów nie pamiętam!
komentarze [10]

3,4...
poniedziałek, 11 lutego 2008
przejście podziemne. sklep mięsny. lewo skręt. Anka! o kuu*wa. i to nie tyle chodzi o Ankę, chodzi o jej nową dziewczynę. wrr. kinderemo jakieś. aaa.
spojrzała się. przyspieszyłam. cześć nie powiedziałam. mhm. miałyśmy się dziś spotkać. pff. wkurzona weszłam do trzeciego sklepu tej samej marki (nie będzie reklam, nie!) szukając spodni, które widziałam parę dni wcześniej. nie ma. wzięłam inne. zapłaciłam. wyszłam. szybko tramwaj. za 40 minut autobus. wrr.
tyle z wczoraj.
_____________

na drzwiach widnieje napis wejście grozi utonięciem. wyrzuciłam wszystkie ciuchy ze skarbca. szmata, szmata, szmata, ubranie, szmata, szmata, szmata, szmata, szmata. szmaty są już w niebieskim worku, w którym równie dobrze zmieściło by się ciało poćwiartowanej dziewczyny o rozmiarze 2x2. męska koszula?! y. telefon do ręki.

-mam Twoją koszulę.
-żadnego cześć?
-cześć. kiedy ją weźmiesz?
-nie wiem. co u Ciebie?
-bo ją wyrzucę.
-mhm. co robisz?
-sprzątałam szafę, a teraz siedzę na fbl.
-czyim?

{chwila ciszy.}
{nadal trwa.}
{nie uwierzylibyście jak długo trwała}.
-na... swoim.
-taaa. już to widzę.
-nic nie widzisz.
-znowu to robisz. masz jakąś obsesję. jesteś chora.
-sam jesteś chory i...
-dziewczyno, opanuj się! masz obsesję! uspokój się. chuj ma Cię w dupie, a Ty ciągle o tym myślisz, jesteś n i e n o r m a l n a.

{odłożył słuchawkę.}




chciałam tylko oddać koszulę.
dziękuję.
komentarze [19]


czwartek, 7 lutego 2008
Image Hosted by ImageShack.us


dziś muzyki nie będzie.
głupia szkoła. wf, sprawdzian, zastępstwo, zastępstwo, religia. ja dziękuję za takie coś. a jutro nie idę. mam to gdzieś. a jutro jako szalony piątek ubrać się na czerwono lun różowo. no biegnę. aaa.
_______

pijąc kakao o smaku kakaowo truskawkowym wymieszanym fioletowo niebieską, plastikową łyżeczką zastanawiam się czy zaproponować komuś coś, chociaż wiem, że odpowiedź będzie brzmiała 'nie'. czy chcę się zawieść? kolejny raz. być może. przecież nie będzie mnie jutro w szkole. ale ten ktoś pójdzie pewnie. albo wyjedzie zanim zdążę cokolwiek zaproponować.

pomaluję paznokcie na czerwono. czerwono jak niebo. czerwone jak niebo. boski to był film.






dziękuję.
komentarze [23]


środa, 6 lutego 2008



motyl i skafander prawie umarłam na tym filmie. z nudów. tak, tak. możecie sobie mówić jaki to on niesamowity, ale mi sie nie podobał.
wykupowanie reklam na mylogu jest beznadziejne. a sama to zrobiłam. denne.
ach. zapomniałabym. miałam dziś loki na głowie. co prawda już się rozpadły pod wpływem wiatru, ale... może wstawię zdjęcie tu, co?
widzę ten entuzjazm.






dziś nic więcej.
dziękuję.
komentarze [10]

zaczynając od nowa raz czwarty.
poniedziałek, 4 lutego 2008




'patrzcie, kurwa, jaki jestem fajny, no, już!'. pff. taki jest. niby miałam nie zaglądać gdzie nie gdzie, źle zrobiłam. a bo raz.
kto czyta Lema? no kto? no ja. i co z tego.
'ostatnie wspólne zdjęcie'. {uwaga emo znaczek!} <3
ile to ja przeżywałam chwil. 'chyba idę sie zabić, zabiję się'.
takie denne. i co? i nic. zajebiście było jak ktoś sie o Ciebie martwił.
a myślałam wtedy nie bardzo tak o tym, a bardziej o tym co zrobiłam i dlaczego. i nie wyciągam wniosków. one są dla mózgów. albo dla tych co je posiadają w przeciwieństwie do mnie. ile razy to ja sobie obiecywałam, że zacznę się uczyć... blablabla. gadanie. ale jak obiecuję to tylko sobie. bo nie mam zamiaru nikogo ranić obietnicami, bo wiem jak to jest (tak, do Ciebie {i tak nie będzie go tu! tego pff.}).
wkurzają mnie już nawet takie karteczki do mojej byłej przyjaciółki od takiego przylepca. 'królewna znowu sie obraziła'. zajebiście. ale wystarczy po imieniu. przecież i tak do mnie wszystko dochodzi.

drżysz
chyba lekko drżysz
ja, cóż, nie rozumiem nic
patrzysz niby wprost
jednak obok gdzieś
mówisz cicho coś
nie słyszę cię




x:jesteś lesbijką?
ja: czemu pytasz?
x: bo... no ten... nosisz tęczę na szyi.
ja: jesteś wielbicielem matematyki?
x: czemu miałbym? :/
ja: bo masz linijkę w ręce?





dziekuję.
komentarze [18]


Archiwum
2008
luty (5)
marzec (1)



Ulubieni
hermiona-dracoona-on-dwie-przeciwnoscishoohermiona-draco-storyhollylevaartystyczny

Kluby


Linki


Szablon wykonała Kreatywna na potrzeby fabryki. Zdjęcie zapożyczyłam stąd.
Don't copy!